imprezy, wydarzenia, wystawy

Murale
Murals

 

W czasach PRL-u wykorzystywano je zarówno w celach propagandowych jak
i reklamowych. Nawoływały do wytężonej pracy, oszczędzania prądu i . picia mleka. Reklamowały sklepy "Społem", Baltonę czy Totalizatora Sportowego. Murale - zapomniane dziedzictwo minionej epoki znowu wracają do łask.
Bardzo często ich grafika nie ustępowała światowym trendom panującym w dizajnie.
W przeciwieństwie do współczesnej, pseudoartystycznej twórczości małoletnich grafficiarzy wyżywających się na tynkach zabytkowych kamienic, twórcy murali sprzed lat często byli absolwentami ASP.
Marynarz z Baltony Murale - dziś wypierane przez banery i bilbordy wielkich firm - nie były agresywne. W czasach, kiedy brakowało wolnego rynku, konkurencji, a tym bardziej kapitalizmu nie miały za zadanie przyciągania klientów, a tym bardziej walki o nich, tak jak to dzieje się obecnie. Popyt na towary firm widniejących na muralach był i tak olbrzymi, więc niezależny od reklamy. Takie marki jak Pewex, PKO czy Totalizator Sportowy były powszechnie pożądane, a przede wszystkim bezkonkurencyjne. Do dziś wielu
z sentymentem wspomina charakterystyczną postać marynarza z fajką w ustach i rękami pełnymi pakunków, który ze ścian kamienic zachęcał do zakupów w Baltonie.
Murale z tego okresu są kolorowe, często okraszone hasłami. Młodych, nie pamiętających czasów PRL-u śmieszą przede wszystkim te propagandowe, głoszące idee komunizmu
w stylu "Pracując dla kraju, pracujesz dla siebie" lub wzywającymi obywateli do kolejnych wyrzeczeń np. "Październik miesiącem oszczędności". Były też murale patriotyczne z napisem "Jednoczy nas miłość ojczyzny" na tle olbrzymiej biało-czerwonej flagi i edukacyjne "Mleko = zdrowie".
Ścienna grafika rodem z PRL-u pomału znika z miejskiego krajobrazu. Te, które ocalały nie wyglądają jak za czasów swojej świetności, kolory płowieją, ich fragmenty odpadają z tynkiem. Trochę żal skręconego papierosa Krajowego Ośrodka Zwalczania Palenia Tytoniu, który ostrzegał przed zgubnym wpływem nałogu, czy reklamy Stomil-u popularyzującej gumowe obuwie, wraz z wielkim kaloszem.
Kolebka w Meksyku Wielkoformatowych malowideł ściennych nie wymyślili Polacy. Murale, których korzenie sięgają czasów prekolumbijskich, to najważniejszy wkład Meksyku w rozwój sztuki współczesnej. Tu jest ich kolebka. W latach 20. ubiegłego wieku spopularyzowali je tacy artyści jak: Diego Rivera (mąż Fredy Kahlo), Jose Clemente Orozco czy Daniele Alfaro Siqueiros. Malując na ścianach najważniejszych budynków użyteczności przekazywali jedną ideę - krytykę kapitalizmu. Wielkie, jaskrawe malowidła pokazują burzliwe i krwawe dzieje Meksyku, przemiany społeczne i kulturowe, rewolucja przemysłowa, trudne losy Indian i chłopów, wizerunki meksykańskich bohaterów narodowych.
40 lat później w Stanach Zjednoczonych murale stały się powszechnie wykorzystywanym narzędziem aktywistów ruchu obrony praw człowieka. W samym San Francisco jest ich ponad 600.
W Irlandii Północnej murale są świadectwem bratobójczej wojny między protestantami i katolikami. Najciekawsze możemy obejrzeć w Belfaście i Derry. Znajdziemy tu symbolikę zarówno IRA jak i rojalistycznych bojówek. Dzisiaj murale powstałe w Irlandii na przełomie lat 60 i 70. są jedna z największych atrakcji turystycznych.
Sasnal i Papcio "Chmiel" Renesans polskiego muralu nastąpił nieoczekiwanie. Po latach bezsensownego, często szpecącego miasto graffiti przyszła pora na grafiki, które nie są malowidłami przypadkowymi. Za ich atrakcyjną wizualnie formą coraz częściej kryje się też głęboka treść. Co ciekawe współczesne murale wiele łączy z tymi z okresu PRL-u.
Chodzi przede wszystkim o tematykę. Nadal istotną rolę w malowidłach ściennych odgrywają murale zaangażowane. W zeszłym roku spory rozgłos zyskała ogólnopolska kampania przeciwko paleniu papierosów. Jej elementem był konkurs na najlepsze murale antynikotynowe. Pomysły były bardzo różne. Jeden z projektów przedstawiał głowę człowieka z ponabijanymi w nią papierosami. Nad głową umieszczono hasło: "Nie bądź popielniczką". Na innym pokazano cień papierosa, który wyglądał niczym rewolwerowiec. Obok znajdował się sugestywny napis: "Co roku tytoń zabija około 60 tys. Polaków. Zatrzymaj globalnego mordercę!"
Wśród współczesnych murali nie mogło zabraknąć wątków politycznych. W połowie lipca ponad stu malarzy w artystyczny sposób nadało jednemu z warszawskich rond imię Wolnego Tybetu. W ten sposób chcieli wywrzeć presję na stołecznych radnych, którzy - zdaniem artystów - w sposób opieszały zajmują się sprawą zmiany w nazewnictwie tego ronda.
Co ciekawe w tworzenie murali angażują się instytucje publiczne. W stolicy liderem pod tym względem jest Muzeum Powstania Warszawskiego. W ramach projektu "Mur sztuki" już dwudziestu artystów przygotowało swoje prace na tylnej ścianie Muru Pamięci znajdującego się obok muzeum. Wśród twórców byli takie tuzy jak: Edward Dwórnik, Wilhelm Sasnal, Andrzej Pągowski, grupa Twożywo, czy . Papcio "Chmiel". Autor kultowego cyklu komiksów "Tomek, Romek i A'Tomek" przeniósł swoich bohaterów do czasów Powstania Warszawskiego. Tytus jako powstańczy listonosz depcze flagę hitlerowską, A'Tomek jest przebrany za harcerza, a Romek wypatruje
z lornetką czołgi. Cała trójka stoi na tle tzw. "Pasieki", czyli punktu zbierania powstańczej poczty. Na obrazku widać też płonącą Warszawę.
Murale o tematyce związanej z Powstaniem Warszawskim znajdziemy nie tylko w muzeum przy ul. Grzybowskiej. Ostatnio grupa artystyczna Tworzywo na jednej ze ścian bloku przy Moliera 8 przygotowała niezwykły sugestywny projekt dotykający dylematów związanych z tym tragicznym wydarzeniem. Ten mural nie pozostawia nikogo obojętnym, narzuca pytania egzystencjalne i filozoficzne Widzimy akrobatę
w promieniach żółtego światła, który rzuca się głową w dół. Taki skok wymaga odwagi, ale czy jest rozsądny? A może to akt desperacji?
Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
Mural - wizytówką miasta Pierwsze lata odradzającego się po okresie komunizmu malowidła ściennego to czas niczym nie ograniczonej wolności. Każdy malował co chciał i gdzie chciał. Najczęściej sprowadzało się to szpecącego ściany graffiti, które nie miało żadnych walorów artystycznych. Z czasem kontrolę nad tym postanowiły przejąć władze publiczne. Pojawiały się pieniądze z miasta, zlecenia na konkretne projekty. Niedawno przy wsparciu miejskim zorganizowano w Warszawie duży festiwal sztuki ulicznej "Street Atr Doping". Władze miasta zrozumiały, że sztuka ulicy może być świetną wizytówka stolicy i wabikiem dla turystów. Przez kilka tygodni artyści malowali m.in. podpory Mostu Łazienkowskiego, czy mural chopinowski. Ten ostatni projekt nie jest przypadkowy. Warszawa chce się promować poprzez Chopina, podkreślając jego związki ze stolicą. Kulminacja kampanii promocyjnej przypadnie w przyszłym roku, kiedy stolica będzie szumnie obchodzić Rok Chopinowski.


In the times of the People's Republic of Poland (PRL) large murals were used as propaganda advertisements. They called for hard work, saving energy and. drinking milk.
Baltona Sailor Murals - now displaced by huge corporation banners and billboards - were not invasive. In those times when there was no free market and competition their aim was not to attract customers and even less to try and attract new ones. The demand for items shown on these murals was huge anyway because the featured brands had the monopoly of the market then and were unrivalled. Even today many people will recall with a little sentiment the distinctive sailor with a pipe in his mouth and arms full of gifts, who, on tenement walls, encouraged everyone to shop at Baltona.
Younger people, who do not remember the times of PRL, find the murals of those times rather quaint because of their absurdity and their blatant and aggressive propaganda content. They are slowly vanishing from the municipal landscape. Those which still remain are fading and piece by piece are falling off walls together with the plaster. Such a pity!
Mexico cradle Poles did not invent these large-format wall paintings. Murals, whose origins reach pre-Columbian times, are Mexico's, most significant contribution to the development of modern art. Modern Mexico is the cradle of murals. 40 years ago, murals became a commonly used tool by activists of the human rights movement in the United States. In Northern Ireland murals are a testimony to the civil unrest between Protestants and Catholics. The most interesting can be seen in Belfast and Derry. They have become one of the biggest tourist attractions of that region!
Sasnal and Papcio 'Chmiel' A Renaissance in Polish murals came about rather unexpectedly. After years of senseless graffiti blemishing the city, a time for graphics, which are not haphazard paintings, arrived. 'Involved' murals still play a large role in wall paintings. Last year an all-Poland campaign against smoking gained prominence. One of its elements was a competition for the best anti-nicotine murals.
Modern murals would not exist without political connections. In mid-July almost a hundred painters artistically conferred the name of 'Free Tibet' on one of the Warsaw roundabouts.
What is interesting is that public institutions can become involved in creating murals. In Warsaw, the Warsaw Rising Museum is a leader in this movement. Over twenty artists added their work to the rear of the Wall of Memory located near the Museum within the project, 'Wall of Art'. The painters included such celebrities as: Edward Dwórnik, Wilhelm Sasnal, Andrzej Pągowski, the Twożywo Group and Papcio 'Chmiel'.
Murals recounting the Warsaw Rising can be found not only in the Museum at Grzybowska Street. Recently the Twożywo art group created an unusual and very evocative project dedicated to the Rising on one of the walls of a block of flats. This mural will leave no one indifferent; it poses existential and philosophical questions.
Mural - a city's showcase The first years of the rebirth of wall painting art after communism were a time of unlimited freedom. Anyone could paint whatever they wanted, wherever they wanted. Usually the outcome was ugly graffiti with no artistic value. With time, control of the creation of these murals was taken over by the local authorities. The City proposed financial support for the completion of certain projects. Street art can be a positive and interesting showcase for a city, and a tourist attraction.

Maciej Gelberg

 

 

START | KONTAKT | ©2009 Warsaw Faces