Żurfiksy państwa Chopin
Jour fixes at Mr and Mrs Chopin
Poszukiwanie w słowniku słowa "żurfiks" nie jest czynnością daremną, choć wyjaśnienie poprzedzi uwaga - przestarzałe. Pewnie dlatego że żurfiksów dziś na lekarstwo. Któż bowiem ma teraz tyle czasu, a i specyficznej potrzeby, by w określonym dniu tygodnia, zawsze o tej samej porze, otwierać dom i bez specjalnych zaproszeń podejmować znajomych chwilą ciekawej rozmowy? Żurfiks, to tyle co stały, raz na zawsze wyznaczony dzień przyjmowania gości - inte-ligentny wynalazek z czasów braku telefonów, faxów, mejli i innych sposobów szybkiego, a niezawodnego komunikowania się.
Było wiadomo, że tego dnia
państwo są w domu.
U Mikołajostwa Chopinów w Warszawie, rodziców sławnego Fryderyka, był to czwartek. Przyjmowano
w salonie. Obszernym, umeblowanym w sposób, który pozwalał na wspólne zgromadzenie, albo na utworzenie kilku różnych kręgów towarzyskiej rozmowy. Dysputy trwały często do późna. Dzieci, póki małe, spędzały ten czas w swoim pokoju, pod okiem piastunki, ale drobiazg trochę starszy zawsze znalazł mnóstwo pretekstów, by się między gośćmi znaleźć. Fryderyk, dziecię dobrze ułożone, a więc nieabsorbujące, za to z natury ciekawe wszystkiego, chętnie słuchał rozpraw gości.
Bo też i było kogo słuchać! Pan domu, Mikołaj Chopin, postać w ówczesnej Warszawie szanowana i lubiana, zgromadził w swym salonie dobrane grono wykształconych i rozumnych ludzi. Sam był profesorem języka
i literatury francuskiej w znakomitym Liceum Warszawskim. Ta rządowa szkoła średnia założona jeszcze przez pruskich zaborców, także w Księstwie Warszawskim, a później w Królestwie Polskim reprezentowała wysoki poziom edukacyjny. Licealni profesorowie zgodnie z obyczajami tego czasu zamieszkiwali wraz z rodzinami w mieszkaniach zapewnianych przez szkołę, zwykle na jej terenie. Stosunki towarzyskie między profesurą były więc naturalne i żywe, zarówno w pałacu Saskim, gdzie Liceum mieściło się do 1816 roku, jak i później, gdy Liceum zainstalowało się w siedzibie powstałego właśnie Uniwersytetu Warszawskiego w pałacu Kazimierzowskim przy Krakowskim Przedmieściu. Tam wręcz rozkwitły, ponieważ grono mieszkańcow uniwersyteckich zabudowań tworzyły teraz rodziny pofesorskie dwu uczelni.
Justyna i Mikołaj Chopinowie z dziećmi przez dziesięć lat mieszkali na drugim piętrze przypałacowego pawilonu. We wspomnieniach Michaliny Glogerowej, matki znanego etnografa, która jeszcze jako panna Wojnówna uczęszczała do jednej z warszawskich szkół i przyjaźniła się z dwiema młodszymi siostrami Fryderyka, zachował się nawet niewielki opis ich siedziby: Mieszkanie państwa Chopinostwa składało się z kilku obszernych pokojów umeblowanych skromnie, ale odznaczających się zawsze nadzwyczjną czystością i porządkiem(...). Stały w pokoju "bawialnym" mebelki mahoniowe, pokryte włosienicą w pasy, tak powszechne po wszystkich domach ówczesnych średniej zamożności(...).
W czwartki na pasiastych mebelkach zasiadali koledzy i sąsiedzi pana Mikołaja. Profesorowie Liceum, Uniwersytetu, albo i innych uczelni warszawskich, w których pan Mikołaj także wykładał. Ówczesna Warszawa wysoko ceniła ludzi naukowej profesji, a oni z powagą sprawowali swoją edukacyjną misję, świadomi jej kulturalnego i społecznego znaczenia. Pogłębiali ją pracami badawczymi prowadzonymi w Towarzystwie Przyjaciól Nauk, którego niemal wszyscy byli członkami. Przyznać trzeba, że ta przyjaźń z nauką była jak najszczersza i aż do rozwiązania Towarzystwa w roku 1832, w ramach carskich represji po Powstaniu Listopadowym,
znakomicie służyła rozwojowi polskiej nauki. O pracy tych ludzi pamiętamy
z wdzięcznością. Dziś wszyscy goście salonu państwa Chopin mają swoje
biogramy w Polskim Słowniku Biograficznym.
W salonowych rozmowach rozprawiano uczenie, ale bywalo też, że i zupełnie zwyczajnie. Czasem nawet plotkowano, często żartowano - w atmosferze swobody i przyjacielskiej zażyłości. Tematów nie brakło. Bujne życie naukowe i kulturalne Warszawy w tym czasie dostarczało ich wiele, a niektórzy i zza granicy przywozili nowinki.
Spośrod bieżących wydarzeń literackich stałą uwagę poświęcano pasjonującej "walce romantyczności z klasycznością" pod patronatem profesora i poety - Kazimierza Brodzińskiego.
Z zainteresowaniem śledzono budowę nowego ogrodu botanicznego i obserwatorium astronomicznego dla potrzeb Uniwersytetu, powstających niemal na peryferiach miasta, bo na terenie Łazienek. Zapowiadały się one na ważne naukowe placówki. Podobne nadzieje wiązano z organizacją uniwersyteckiego Gabinetu Zoologicznego przez profesora Feliksa Jarockiego, który nadto chętnie opowiadał o pracy nad swoim wielkim dziełem pod tytułem Zoologija czyli zwierzętopismo ogólne podług najnowszego systematu ułożone. Miało się ono stać pierwszym w Polsce podręcznikiem akademickim do nauki o świecie zwierząt.
Ciekawie dyskutowano o języku polskim ze spolonizowanym Niemcem - Samuelem Bogumiłem Lindem, znakomitym leksykografem, pedagogiem, organizatorem i rektorem Liceum od czasów powstania tej uczelni. Jego monumentalny Słownik języka polskiego był wydarzeniem na europejską skalę, a zasługi niezwykle pracowitego uczonego, rodem, jak Kopernik, z Torunia, docenione zostały m. in. dyplomem szlachectwa z herbem Słownik.
Dołączał też do tego grona hrabia Fryderyk Skarbek, profesor ekonomii, przyjaciel domu i chrzestny Fryderyka. Zawitał czasem sam Julian Ursyn Niemcewicz, sławny pisarz, poeta, żołnierz i działacz polityczny. Aktywny społecznik, był współtwórcą Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, które w służbie ubogim zapisywało wówczas piękną kartę w historii kraju. Zaproszony przez niego ośmioletni Fryderyk - "cudowne dziecko" -, dał
w lutym 1818 roku swój pierwszy w życiu publiczny występ, właśnie
na potrzeby podopiecznych Towarzystwa.
Nie brakowało i innych znakomitości. Bywał tu sąsiad, profesor matematyki Juliusz Kolberg, ojciec wielkiego przyjaciela Fryderyka - Wilhelma oraz sławnych potem jego braci: Oskara - etnografa i Antoniego - malarza. To Antoniemu zawdzięczamy wizerunek salonu państwa Chopin w ich kolejnym warszawskim mieszkaniu.
Bywali muzycy. Poważny profesor Konserwatorium: Józef Elsner, który pierwsze nauki dawał dwunastoletniemu jeszcze Fryderykowi, a jego mistrzem pozostał do końca życia. Gościł, zanim wyjechal do Wiednia, organista Wilhelm Würfel, który wprowadził Fryderyka w tajniki gry organowej. Ułatwiło mu to potem - uczniowi Liceum - pełnienie obowiązków "organisty licejskiego" czyli grywania na organach podczas szkolnych mszy niedzielnych w kościele wizytek.
Zapamiętano u Chopinów malarza Antoniego Brodowskiego, profesora rysunku i malarstwa na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu, który tą cechował się osobliwością, że rysował zawsze ręką prawą, a malował - lewą. Bywał sąsiad Józef Karol Skrodzki, profesor fizyki, lubiany i szanowany przez studentów rektor Uniwersytetu w czasie Powstania Listopadowego. Tego wyboru nie uznały władze carskie, choć nowoczesne wyposażenie Gabinetu Fizycznego, który Skrodzki na uczelni stworzył - szybko po Powstaniu wywiozły do Rosji.
Za sprawą tych mądrych ludzi o żywych umysłach i szerokich zainteresowaniach salon państwa Chopin w swoisty sposób stawał się ośrodkiem szerzenia wiedzy na najwyższym poziomie, uprawianej w atmosferze intelektualnego fermentu, bujnych dyskusji naukowych i literackich, interesujących sporów na tematy sztuki. Fryderyk, stopniowo dorastający, nie stronił od tych zgromadzeń, a i uczeni panowie radzi byli jego obecności, ponieważ chłopiec, siadając do fortepianu bez zbytniego namawiania, swoją muzyką dostarczał pięknej i kojącej chwili wytchnienia po poważnych dysputach.
On sam zaś z ciekawością chłonął tę niezwykłą atmosferę.
Oswajał się z wybitnymi ludźmi, ich doświadczeniem
i wiedzą, wyraźnie czując więź ze środowiskiem, w którym obowiazywał nakaz poszukiwania, badania, odkrywania... A szczególna intelektualno-artystyczna aura korzystnie rozwijała umysł i serce wszechstronnie uzdolnionego młodzieńca.
W niedługiej przyszłości, w wielkim paryskim świecie niepospolite walory umysłu polskiego artysty, obszar jego zainteresowań i orientacji w rożnorodnych problemach, budzić będą zarówno podziw jak i szacunek, Będą jednać mu przyjaźń najznakomitszych postaci epoki. Można by więc nawet próbować dociekać, czy wiedza Fryderyka wyniesiona ze spotkań i obcowania
z wybitnymi przyjaciółmi rodzicielskiego domu dopełniała tę uzbieraną w szkole i na studiach, czy też przeciwnie - stanowiła podstawę jego ogólnie wysoko ocenianego wykształcenia...
Rozstrzygnąć tę kwestię mógłby najpewniej sam Fryderyk Chopin, ale i bez jego pomocy niepodobna zakwestionować domysłu, że na niezwykłą osobowośc
i twórczość genialnego Polaka właśnie to domowe źródło wszelkiej wiedzy, ten swoisty, "salonowy instytut naukowy" - wywarł wpływ bardzo korzystny. Znaczący.
Looking up the word 'żurfiks' in a Polish dictionary is not a somewhat futile activity, although the definition will be preceded with a remark - obsolete.
This is probably because today hardly any jours fixes can be found. Who in our modern times would have enough time and the specific need to open their house at the same time on the same day every week and with no formal invitations invite their acquaintances and entertain them with interesting conversation? Jours fixes means fixed days - a day settled once and for all for receiving guests - an intelligent innovation in the days when phones, fax machines, e-mails and other means of fast and reliable communication did not exist.
On these days it was certain that those hosting the occasion would be at home and receiving their guests.
At Mr. and Mrs. Chopin's, (parents of the celebrated Frederic), Thursday was the day and guests were received in the parlor. This was a large room, furnished in a way to allow for sittings with a large group or gatherings in smaller circles to talk of different matters. Certain heated discussions would often last until the wee small hours of the morning. Children, when still little, spent those hours in their rooms looked after by a baby sitter but the older ones would always find plenty of reasons to be around the grown-ups. Frederic, a well-behaved, curious by nature child, eagerly listened to everything that was said by the guests.
Well, there was a lot to listen to!
The host, Nicolas Chopin, a respected and well liked personage in Warsaw, assembled in his parlor a selected group of educated and clever people. Nicolas himself was a French language and literature Professor in the reputed Warsaw High School. This state high school founded by the Prussian occupants, also in the Duchy of Warsaw, and later in Congress Poland, represented a very high academic level. High school Professors, according to the customs of that day, lived with their families in apartments leased from the school usually on its premises. Social relations between Professors were cordial and colourful, both in the Saxon Palace, where the School was located till 1816 and later when it moved to the then recently built Kazimierzowski Palace at the University of Warsaw on Krakowskie Przedmieście. This is where they flourished because the group of University buildings residents was now made up of Professors' families from the two schools.
Nicolas and Justyna Chopin with their children lived on the second floor in the pavilion by the Palace for ten years. A short description of their home was preserved in the memoirs of Michalina Gloger, mother of the famous ethnographer, who as Miss Wojnówna attended one of the Warsaw schools and was friends with both younger sisters of Frederic: the Chopin apartment consisted of several spacious rooms with modest furniture, it was always kept in great order and cleanliness (.) in the parlor the mahogany furniture was covered with striped covers so familiar in all middle-class homes (.).
On Thursday's colleagues and neighbours of Mr Nicolas, Professors from the High School, University and other Warsaw schools where Nicolas also taught, sat down on this stripped furniture. These highly appreciated academics from Warsaw were very serious about their educational mission and aware of its cultural and social meaning. They intensified their work with research carried out by the Friends of Science Society to which almost all of them belonged. It has to be said that this alliance with science was very sincere and it served the development of Polish science exceedingly well until 1832 when the Society was shut down as part of the Tsar's repression against Poland after the November Uprising. We have kept their work in our collective Polish memory with gratitude and today the biographies of the Chopin's guests are listed in the Polish Biographical Dictionary. Parlor conversations could be very academic but of course they were sometimes just straight forward and pleasant conversations. There was gossip, of course, more often jokes - in a light, friendly atmosphere. There were always more than enough subjects to occupy the guests. The rich academic and cultural life in Warsaw at that time provided many interesting topics, some of which brought news from abroad.
The 'clash between Classicist and Romantics' lead by Professor and poet Kazimierz Brodziński was one of the issues of the then literary life which always drew much attention. The construction of a new botanical garden and astronomical observatory built for the University on the outskirts of the city - near the Royal Baths Park - were followed with interest. They were considered as emerging significant academic institutions.
Similar hopes were raised by the University Zoological Cabinet organized by Professor Feliks Jarocki, who was keen to talk about the work on his latest and largest oeuvre, Zoology or General Classification in the Modern System. It was to become the first academic manual of animal sciences in Poland.
There were interesting discussions about the Polish language with a Polonised German - Samuel Bogumił Linde, a great lexigraph, pedagogue, organizer and rector of the High School from the moment the school was founded. His monumental, Polish Language Dictionary, was an event on a European scale and the merits of this outstandingly hard-working scholar born, like Kopernik, in Toruń, were acknowledged by granting him a title, with a dictionary in the coat of arms.
Count Fryderyk Skarbek, economics Professor, friend of the Chopin's and Frederic's god-father joined this illustrious company. On occasion Julian Ursyn Niemcewicz, writer, poet soldier and political activist, came by. He was also an active social worker, the co-founder of the Warsaw Charity Society which was a beautiful page in the country's history. The child-prodigy - the eight-year old Frederic invited by him gave his first public concert in February 1818, the concert for the benefit of the Charity Society.
Other celebrities were sometimes present. Their neighbour, maths Professor Juliusz Kolberg, father of Frederic's dear friend - Wilhelm and his later famous brothers: Oskar - the ethnographer and Antoni - the painter. (We owe to Antoni the illustration showing the Chopin parlor in their apartment).
Musicians frequented the meetings. The Conservatory Professor, Józef Elsner, who was the twelve-year old Frederic's first teacher and his friend till the end of his life, visited his parents. Wilhelm Würfel, the organist who introduced Frederic to this discipline was a guest here before he left for Vienna. As a result Frederic, later in his High School, was able to be the 'school organist' whose duty was to play at Sunday school masses in the church of the Sisters of the Visitation.
Antoni Brodowski, painter and Professor of Art at Warsaw Fine Arts University, famous for a little peculiarity - he drew with his right hand and painted with his left hand - was also a guest at the Chopin family apartment. Their neighbour Józef Karol Skrodzki, physics Professor, liked and respected by students, Dean of the University during the November Uprising, also dropped by. His appointment was not confirmed by the Russian authorities and the Physics classroom's modern equipment assembled by Skrodzki was taken away to Russia very quickly after the Uprising was put down.
The young Chopin was greatly influenced by the comings and goings of these educated people with their brilliant minds and broad interests. The Chopin residence became a centre disseminating the highest level of knowledge developed in an atmosphere of intellectual ferment, vivid scientific and literary discussions and interesting debates about art. The growing Frederic could not avoid these meetings and the discussion groups were happy the see him because the boy who eagerly sat down at the piano brought with his beautiful music soothing moments of relaxation after their serious debates.
Frederic himself absorbed this unusual atmosphere. He became accustomed to extraordinary people, their experience and knowledge, clearly feeling a bond with this environment where the urge to search, research, discover was an imperative. The particular intellectual-artistic aura of those times developed the heart and mind of the young man.
In the future, in the great Parisian world, the singular values of this Polish artist's mind, the scope of his interests and views on various matters, would evoke admiration and respect. These qualities will win him the friendship of the most prominent people of that era. Can it be said that Frederic's intellectual abilities came from the meetings and the presence of the outstanding friends of his parents complemented by the knowledge he acquired at school and university or was it the other way round? Or did it have its foundations in his generally highly estimated formal education. Alas, Frederic Chopin is the only person capable of answering this. But even without his help the fact is that his home environment was a source of diverse and stimulating erudition, a 'scientific institute of the parlor' of sorts which influenced the personality and work of this brilliant Polish composer - and this influence was enormously inventive for him. And enormously meaningful for us all.
Aleksandra Zgorzelska

Warsaw Faces - wydarzenia : wywiady : ciekawostki : imprezy : galerie : hotele : restauracje :